,

W czasie pożaru rodzina zostaje uwięziona na 11 piętrze. Mama odkręca wszystkie krany i każe im położyć się na ziemi

Gdy nocą 14 czerwca w londyńskim wieżowcu Grenfell Tower wybuchł pożar, Natasha Elcock, jej partner i 6-letnia córka spali w swoich łóżkach, nieświadomi niebezpieczeństwa.

Kiedy się zorientowali, że budynek stoi w ogniu, natychmiast wezwali straż pożarną. Ratownicy zalecili zachowanie spokoju i zapewnili, że są już w drodze. Poprosili również, aby nie opuszczać mieszkania.

Publié par Natasha Elcock sur mardi 31 décembre 2013

 

Natasha i jej partner byli zaniepokojeni całą sytuacją, ale postanowili zaufać instrukcjom. Czekali na rozwój wydarzeń, zamknięci w mieszkaniu na jedenastym piętrze. Dopóki pożar nie szaleje bezpośrednio w mieszkaniach, ogień nie powinien dostać się do środka. Dlatego zaleca się pozostanie w mieszkaniach.

Budynek był wyposażony w specjalne wyjścia, które umożliwiają ewakuację. Drzwi powinny wytrzymać pożar przez 30 minut, czyli wystarczająco długo, aby wszyscy mogli zostać bezpiecznie wyprowadzeni z mieszkań.

14 czerwca jednak zasada bezpieczeństwa okazała się dla ludzi śmiertelna. Kiedy w budynku szalał ogień, pojawiło się kolejne niebezpieczeństwo – Grenfell Tower mógł się w każdej chwili zawalić. Wcześniej nie brano pod uwagę takiej możliwości. Taki scenariusz okazał się tragiczny dla wszystkich, którzy pozostali w mieszkaniach. Akcja ratunkowa została przerwana.

Po ponad godzinie oczekiwania, rodzina Natashy dostaje informację, że muszą się wydostać z budynku na własną rękę. Opuszczenie mieszkania jest już jednak niemożliwe.

Niestety, nie ma możliwości otwarcia drzwi. Kobieta jest przerażona, ale stara się nie panikować. Rodzina odkręca wszystkie krany w mieszkaniu i pozwala, aby woda ciekła po podłodze. Starają się także powstrzymywać płomienie, polewając ściany wodą.

W końcu jednak dociera do nich, że ze śmiertelnej pułapki nie ma wyjścia. Nie wiedzą, czy ktoś przyjdzie im z pomocą. Nie są również w stanie dłużej wytrzymać w mieszkaniu. 6-letnią córeczkę zawijają w mokry dywan.

Wtedy zdarza się cud. Po trzech godzinach dramatu, w końcu pojawia się pomoc. Rodzina zostaje ewakuowana i otrzymuje niezbędną pomoc medyczną.

Cała trójka zdążyła nawdychać się toksycznych oparów, ale ich życie nie jest zagrożone. Ich koszmar wreszcie dobiegł końca. Mimo, iż stracili dobytek życia, mogą odetchnąć z ulgą, bo najważniejsze jest to, że przeżyli. Liczba ofiar tego pożaru wciąż nie jest znana. Wiemy o 30 ofiarach śmiertelnych, ale wiele osób uznaje się za zaginione.

Dzięki rozwadze i opanowaniu Natashy, rodzinie udało się przetrwać trzy dramatyczne godziny w płonącym budynku i doczekać ratunku.

Źródło: nicerdays.org

Rodzice oferują 250 tys złotych rocznie dla niani, która zechce się opiekować ich dzieckiem. Jest jednak pewien haczyk…

Jeśli masz w domu taką gąbkę, natychmiast włóż ją do zamrażarki! Pokochasz ten trik